11.04.2008 r. - mieliśmy, a właściwie mamy wciąż
awarię komputera - trwa to już trzeci miesiąc, części z Chin mają widać daleką drogę do
przebycia:))) A wydawałoby się, że chińszczyzna na wyciągnięcie ręki jest:))) Szczęśliwie mamy już sprzet zastępczy. Dziękujemy firmie CopyCom z Torunia
za wypożyczenie:)
Nadrabiamy zatem zaległości zdjęciowe, rozpoczynając od zdjęć w miarę bieżących
 Czyż nie miły widok?:)



 Coś żeś Kajku przekombinował (Dorcia)
* * *
Na koniec mniej wesoła historyjka "rowerkowa"
Dzisiaj Mikołajek nas nieźle wystraszył... To, że miewa bezdechy, to już wszyscy wiedzą, no prawie wszyscy:)
Ale dzisiaj przeszedł samego siebie! Chciał przed spaniem rowerkiem się pobawić,
ale konsekwentna Matka odstawiła rowerek na miejsce, tłumacząc dziecku,
że teraz jest czas na spanie. Dziecko się nieźle wnerwiło! Tak się wnerwiło,
że zapomniało oddychać. Sytuacja, mimo szybkich działań, stawała się coraz bardziej dramatyczna.
Mikołaj zrobił się węgierkowo siny i zaczął tracić przytomność. Dmuchanie, klepanie, potrząsania
i takie tam cuda nic nie pomagały, nie oddychał. Dopiero krzyk Matki, wołającej o pomoc,
spowodował, że Mikołaj nieco złapał powietrza. Zrobił się blady i zaczął płytko oddychać,
wciąż jednak się przelewał na rękach. Po kilku minutach jednak wrócił...
I jak tu nie dać dziecku rowerka???
|